czwartek, 1 maja 2014

ROZDZIAŁ 4

zestaw 7 :

zestaw 8:
zestaw 9: 

zestaw 10:
-Mmmm... wyglądasz smakowicie- powiedziałam.
-Dziękuję- odpowiedział Harry.
-Ok, kupujemy to. A później idziemy do sklaepu z nakryciami głowy xd.
-Spoko :)
Podeszliśmy do kasy. 
***
Zapłaciliśmy dużo, ale trudno, dla takiego sexiaka warto. Poszliśmy do kolejnego sklepu. Był to sklep z chustami, czapkami, braznosletami itp.
wybrałam kilka m.in:
Meg:Okey, masz już dużo ubrań, mam nadzieje że będziesz je nosił ;)
H: Napewno, choćmy płacić.
Meg: Jasne.
Poszliśmy do kasy, tym razem zapłaciliśmy mniej. Po wyjśćiu ze sklepu poszliśmy do StarBucksa. Harry zamówił nam takie kway : 
H: Kurwa.
Meg: Co jest ? 
H: Udawajmy, że nas tu nie ma nie matrz się za szybę.
Meg: Okey, ale czemu ?
H: Później ci wyjaśnie.
Meg: Dobra. 
Ciekawe o co mu chodzi  ?? Po chwili podszedł do nas jakiś wysoki, wytatułowany blondyn. 
Chłopak: Proszę, proszę, kogo my tu mamy. Pan Styles. Myślałem, że już cię nigdy nie zobaczę.
H: Czego chcesz Horan ?? !
Chłopak: Chłopaki się ucieszą, że cię znalazłem. Zayn nam nic nie mówił, pewnie wiedział że tu jesteś. 
H: Masz im nic nie mówić. Jasne!!??? I nie wróce do tego zasranego gangu !!!
Chłopak: Jeszcze zmienisz zdanie. -Halo ja też tu jstem . pomyślałam- O a to co za ślicznotka? ? 
Meg: Jestem Megan.
Chłopak: A ja Niall kochanie.
Meg: Nie mów tak do mnie. 
Niall: A jeśli ja chcę ? 
H: To ci wpierdole. A teraz wypad.!
Niall: Dobra już ide. Nie spinaj się Styles. Narazie koteczku. 
Poszedł. Zaraz ppo nim my też wstaliśmy i udalilśmy się w stronę mojego domu. Harry już lepiej się czuł i szedl normalinie xd.
H: Przepraszam za moje zachowanie. Poniosło mnie gdy go zobaczyłem. 
Meg: Nie ma za co. Więc to był jeden z twojego straego gangu. Tak ? 
H: Tak, było nas 5. Wtym Niall, ja i Zayn. Kojarzysz go co nie?
Meg: Tak. Chodzi do naszej szkoły.
H: Nom. Jeszcze w tym gangu jest Louis i Liam. Teraz nie będzie za dobrze, bo skoro Niall tu jest, to reszta też,  on im wszytsko powie. Wtedy oni będą robić wszystko abym był znów w ich gangu, ja się nie zgodzę, i ponieważ Niall widział ciebie ze mną to zaczną cię prześladywać. Przeprszam, że musisz to przeżywać ze mną. 
Meg: Przestań, to nie jest twoja wina, nic mi,ani tobie się nie stanie, zobaczysz. 
H: Napewno?
Meg: Napewno.
I wtym momencie podeszliśmy pod mój dom i Hazz mnie przytulił. 
Meg: To dzisiaj już chyba nici z nauki.
H: No tak. Więc co jutro się spotkamy i to robimy ? 
Meg: Okey.A może chcesz żeby mój tata cię odwiózł ?? 
H: Nie trezba , blisko miszkam. Pa!
Meg: Pa. 
Odwróciłam się i kiedy miałam wchodzićz Harry złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
H: Przyjade jutro po ciebie o 7.40 . 
Meg: Okey. Pa ! 
Puścił mi oczko i poszedł ,a ja weszłam do domu, gdzie czekali na mnie Kelly i tata.
T: Gdzieś ty była ?? 
Meg: Na zakupach.
Kel: Z tym z którym się przytulałaś przed chwilą ?
Meg: Nom,coś w tym złego.
T: Jest 23 !!! 
Meg: Dobra super. Ide spać. Narka.
Jakoś źle się czuuję, coś się ze mną dzieje , jeszcze nigdy nie była taka w stosunku do nnich, ale trudno. Poszłam do pokoju po bielizne i koszzule nocną i weszłam do łazienki. Wziełam szybki oźeźwiający prysznic. Po wyjściu, wysuszylam włosy, ubrałam się i umyłam zęby i byłam gotowa do snu. Połozyłam się. Ale jjestem mądra, nie mamy z Harrym numeru- pomyślłam, po czym odleciałam do kraiy Morfeusza.

*Rano*


Kolejny dzień, tym razem lepiej się zacznie, bo Harry po mnie przyjedzie. Na samą tą myśl uśmiechnęłam się, ale z moich przemyśleń wyrwała nmie Kelly.
Kel: I co się szczerzysz ? 
Meg; A gówno cię to obchodzi ? 
Kel: Dobra, spierdalaj. Ide do szkoły. 
Aha , to dziwne jest dopiero 7.00 a ona już wychodzi? Przynajmniej nie będzie jechać ze mną i Hazzą. Ubrałam się w to:
Poszłam, do łazienki gdzie zrobiłam taki makijaż : 
a włosy rozczesałam, i zostawiłam rozpuszczony, gdy wyszłam z lazienki, schowaalam do torby wszytskie potrzbne rzeczy. Gdy bbyłam gotowa spojrzałam na zegarek . 7.30. Okey, zeszłam na dół i napiłam się soku. Poszład do przedpokoju gdzie założyłam buty i szalik dla ozdoby. Po chwili wszedł tata.
T: Dziś odrazu po lekcjach masz wrócić do domu. Rozumiemy się?
Meg: Taa jasne. 
Wyszłam przed dom i czekałam aż przyjedzie Hazz. Nie czekałam długo i podjechał biały Jaguar (samochód) :
Podeszłam do samochodu, zktórego wysiadł Styles. Ubrany tak:

H: Witaj Megan.
Meg: Hej, hahah nie mów tak śmiesznie, mów normalnie. A do mnie mów Meg .
H: Okey. Jedziemy Meg? 
Meg: Jasne.
Harry otworzył mi drzwi, po czym je zamknął jak wsiadłam i zwinnie wsiadł po drugiej stronie. Po drodze ciągle gadaliśmy, śmialiśmy sie i śpiewaliśmy piosenki z radia. Po kilku minutach wjechaliśmy na szkolny parking. Wszytskie oczy skierowały się na nasz samochód. 
Meg: Jakoś tak dziwnie jak wszyscy się na nas gapią.
H: Bardzo, nigdy nie byłem w centrum zainteresowania.
Po zaprkowaniu, Harry szybciej niż ja otworzył mi drzwi i pomógł mi wysiąść, zamknął samocód i ruszyliśmy w stronę wejśćia.
Meg: Jakoś się boję.
H: czego ?
Meg: wszystkiego.a zwłaszcza wszytskich dziewczyn, że mi cię odbiorą, ty jesteś moim przyjacielem !
H: Nikt mi cię ni odbierze. - powiedział, po czym złapał mnie za rękę

CDN 















sobota, 1 marca 2014

ROZDZIAŁ 3

*Oczami Megan*
-Wow...- tylko tyle mogłam z siebie wydusić po opowiedzianej histori przez Marcela.
-Wiem, nie chcesz mnie znać. Ja już sobie pójde i sam zrobie ten projekt. Cześć- powiedział ze smutnym wyrazem twarzy.
-Poczekaj.
-Hmmm...
-Pomogę ci.
-Ale jak?- zapytał.
-Napewno nie możesz być dalej tym udawantym kujonem, bo przez to wszyscy cię nienawidzą, biją tak jak dziś i takie tam. Więc zmienimy twój wygląd. Musisz też się zmienić z zachowania, ale nie na takiego jakim byłeś. Ale nie możesz dalej być kujonem.
-Hm... No nie wiem, ale to ułatwi sprawę, bo nie powinienem być już wtedy bity i takie tam jak teraz, ale boje się, że któryś z chłoaków ze starego gangu mnie spotka i wtedy będzie źle. Ale zrobie to.
-To dobrze- uśmiechnęłam się a Marcel, tak właściwie Harry to odwzajemnił.
-Więc od czego zaczynamy??
-To Harry, mogę ci tak mówić prawda?
-Tak, to moje imię :)
-Wiem. Więc idź może najpierw pod prysznic. Zaprowadzę cię.
-Okej.
Pomogłam Mar.. to znaczy Harr'emu wstać i zaprowadziłam go do łazienki. Dobrze że na dole też jest prysznic bo nie wiem jak bym zaprowadziła go sama do góry, jak on ledwo może chodzić.  Poweidziałam mu żeby poczekał, a ja poszłam do górnej łazienki po ręcznik i do pokoju taty po dresy.
***
Siedze sama jakieś 15 min, bo Harry się myje. Po kilku sekundach usłyszałam trzask, tak ak by ktoś upadł. Może to on.
-Harry wszystko w porządku!!??? zapytałam.
-Tak.. Zmnaczy nie. Upadłem i nie mogę wstać, pomóż!!
-Ale jak, ty jesteś całkiem nagi!!!??
-No to lepiej żebym tu leżał. Tak??!!
-Tak!! haha. Już wchodzę, ale zamknę, oczy podam ci ręcznik i pomogę wstać gdy ju będziesz przykryty.
-Okej!!!
-Uwaga, wchodzę!!
Weszłam, rozejrzałam się za ręczikiem. Gdy go zanlzazłamm, zamknęłam oczy i podeszłam do prysznica. Oczywiście prawie się przewróciłam bo z zamkniętymi oczami szłam. Podałam mu ręcznik i gdy powiedział "już" otworzyłam oczy. Zobaczyłam go, leżał na "podłodze" prysznica. Był bardzo umięśniony, miał piękne tatuaże, które zapewne miały swój sens. Później go o nie zapytam. Jego włosy nie były proste, miał loki. Ciekawe jak będzie wyglądał ubrany i z suchymi włosami. Mmmmm... "Megan opanój się!!" Pomogłam mu wstać. I wyszłam by mógł się ubrać.
***
Po jakiś 15 min wyszedł. Wyglądał tak:






















-OMG. Wyglądasz... wyglądasz super- powiedziałam, to była prawda. Wyglądał zajebiście. I jeszcze te mięśnie. Ooooo..
-Dzięki. Co teraz?- zapytał.
-Teraz idziemy na zakupy, bo zapewne nie masz fajnych ubrań w domu. Prwda?
-Tak. Więc chodźmy.
-Ok. A dasz rade iść sam?
-Nie wiem.
-Jak coś to ci pomogę.
-Dziękuję.
Wyszliśmy z domu, muiałam, zresztą nawet trochę chciałam, bo jak na takiego kujona jakim "był" to jest mega sexi, ale dresy mu nie pasują za bardzo, więc kupimy mu może rurki. Ale wracając szłam z nim za rękę, przez ulice, które mijaliśmy po drodze do galeri. Prawie każda dziewczyna patrzyła na mnie wzrokiem zabójcy. Były mega zazdrosnre że ide z takim sexiakiem. Ale ja miałam to w dupie że się na nass gapią.
***
Po miłym spacerze doszliśmy do galerii. Weszliśmy do pierwszego sklepu z ciuchami. Harrego ustawiłam z boku, a ja się wziełam za dobieranie ubrań.
***
Po 20 minutowym szukaniu ubrań, znalazłam kilka zestawów. Pomogłam Harr'emu dojśc do przebieralni i podawałam mu zestawy po kolei:
1 zestaw:





















-Super wyglądasz!- powiedziałam
-Dzięki ide przymierzać kolejne.
2 zestaw:





















3 zestaw:





















4 zestaw:





















-Wszystkie są super. A dużo masz tam jeszcsze??- zapytałam.
-Z 5?!- odpowiedział.
-Ok. W tym będziesz mógł iść na bal wiosenny.
-Masz rację, ide się dalej ubierać.
5 zestaw:





















6 zestaw:

















CDN
























czwartek, 27 lutego 2014

SORRRY

HEJ, Wróciłam. Przepraszam za strasznieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee długą nieobecność. Ale wyjechałam do Ameryki i tam nie dało się na tą stronkę wchodzić ;c Ale już jestem. :)

                                          Rozdział 2

*oczami Megan* 
Ale coś mu się stało. Miał podbite oko, z nosa i wargi leciałam mu krew.
-Marcell?! Wchodź- zaczęłam.- Co się stało????- zapytałam
-Ymm... nic tylko si-się przewróciłem- powiedział choć jakoś nie mogłam w to uwiezryć.
-Na pewno, bo wyglądasz jak by ktoś cię pobił?!- zaprzeczyłam i pociągnęłam go w stronę mojego pokoju.
-Tak na pewno- odezwał się.
-Dalej ci nie wieże, ale ok. Poczekaj tu- powiedziałam i poszłam do pokoju taty po czystą koszulkę dla Marcella. Wzięłam ją i ruszyłam w stronę mojego pokoju.
-Trzymaj koszulkę, zaczekaj wezmę jeszcze ręcznik- zaczęłam, a on tylko kiwną głową. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam ręcznik, a następnie poszłam go lekko zmoczyć. Gdy wróciłam, zaczełam wycierać mu twarz z krwi.
***
Gdy była czysta zdjełąm mu porwaną kamizelkę i gdy chciałam rozpiąc koszulę odepchnął mnie.
-Co się stało? -zaptałąm.- Przecierz chce ci tylko pomóc!?
-Wiem, al-ale lepiej jak ja to zrobię, pójdę do łazienki- odezwał się.
-Dobra, ja chciałam tylko pomóc.
Po naszej krótkiej kłóni, Marcel wstał, a raczej próbował.
-Ałłłł!!!- krzyknął, po czym zachwiał się na nogach i przewrócił.
Podałam mu ręcę i pomogłam wstać. Pech chciał że spadając, strącił swoje okulary ze stołu ręką i je połamał.
-Lepiej chyba jak zostaniesz tu, i ja ci pomogę.- powiedziałam i wzięłam się za odpinanie guzików koszuli.
-Al-ale. No dobra, tylko nie zrozum  mnie źle. Po odpięciu kilkiu pierwszych guzików, zauważyłam jakieś czarne plamki, po chwili, zauważyłam że to dwie jaskółki i motyl.

















-Marcel?!! Ty masz tatuaże??!!!!
-T-ta-tak-jąkał się.
-Wyjaśnisz mi to?
-DObra, ale ni możesz nikomu mówić. Obiecujesz.
-Obiecuje.
Zdjęłam mu koszulę i zauważyła więcej tatuaży. Jejku co on sobie zrobił. Chociaż, szczerze mówiąc tatuaże mnie kręcą, ale ON jak mugł sobie to zrobić? Pomogłam mu założyć koszule taty i usiadłao bok niego czekają na wyjaśnienia.
-Więc po pierwsze. Ufam ci. Dlatego ci to powiem, ale nie możesz nikomu powiedzieć.- powiedzial.
-Dobra, czekam na twoją historię.
-Ok. Więc tak na prawdę nazywam się Harry Styles. Kojarzysz może Zayn'a Malik'a?
-Chyba tak, to ten chłopak z najstraszniejszego gangu w Anglii??
-Tak, więc dawno, dawno temu, chyba w podstawówce przyjaźniłem się z nim i to trwało przez lata. Gdzieś 3-4 lata temu Zayn założył gang, to było wtedy gdy mieszkaliśmy Holmes Chapel. Należałem do tego gangu, byłem złym, piłem, paliłem, biłem się z ludźmi, czasem nawet zabijałem, bzykałem się z każdą laską w mieście. Wtedy też zrobiłem te wszsytkie dziary. Po roku moja matka umarła przez to że ojciec ją bił i ona nie wytrzymywała ze mną, bo byłem taki. Więc zapiła się na śmierć. Tydzień po śmierci matki, ojcic zaczął mnie prześladywać i chciał mnie zabić, ale dzięki gangu my go zabiliśmy. Pewnego dnia uświadomiłem sobie że tak nie może być, że ja zabiłem własnego ojca i przeze mnie matka umarła. Więc postanowiłem że się zmienię i będę ukrywał to co było.Dlatego zmnieniłem imicz i wyprowadziłem się do Londynu, ale Zayn czasem mnie odwiedza pragnąc abym wrócił do jego gangu. Oto moja historia- skończył.
-Wow...
CDN