zestaw 8:
zestaw 9:
zestaw 10:
-Mmmm... wyglądasz smakowicie- powiedziałam.
-Dziękuję- odpowiedział Harry.
-Ok, kupujemy to. A później idziemy do sklaepu z nakryciami głowy xd.
-Spoko :)
Podeszliśmy do kasy.
***
Zapłaciliśmy dużo, ale trudno, dla takiego sexiaka warto. Poszliśmy do kolejnego sklepu. Był to sklep z chustami, czapkami, braznosletami itp.
wybrałam kilka m.in:
Meg:Okey, masz już dużo ubrań, mam nadzieje że będziesz je nosił ;)
H: Napewno, choćmy płacić.
Meg: Jasne.
Poszliśmy do kasy, tym razem zapłaciliśmy mniej. Po wyjśćiu ze sklepu poszliśmy do StarBucksa. Harry zamówił nam takie kway :
H: Kurwa.
Meg: Co jest ?
H: Udawajmy, że nas tu nie ma nie matrz się za szybę.
Meg: Okey, ale czemu ?
H: Później ci wyjaśnie.
Meg: Dobra.
Ciekawe o co mu chodzi ?? Po chwili podszedł do nas jakiś wysoki, wytatułowany blondyn.
Chłopak: Proszę, proszę, kogo my tu mamy. Pan Styles. Myślałem, że już cię nigdy nie zobaczę.
H: Czego chcesz Horan ?? !
Chłopak: Chłopaki się ucieszą, że cię znalazłem. Zayn nam nic nie mówił, pewnie wiedział że tu jesteś.
H: Masz im nic nie mówić. Jasne!!??? I nie wróce do tego zasranego gangu !!!
Chłopak: Jeszcze zmienisz zdanie. -Halo ja też tu jstem . pomyślałam- O a to co za ślicznotka? ?
Meg: Jestem Megan.
Chłopak: A ja Niall kochanie.
Meg: Nie mów tak do mnie.
Niall: A jeśli ja chcę ?
H: To ci wpierdole. A teraz wypad.!
Niall: Dobra już ide. Nie spinaj się Styles. Narazie koteczku.
Poszedł. Zaraz ppo nim my też wstaliśmy i udalilśmy się w stronę mojego domu. Harry już lepiej się czuł i szedl normalinie xd.
H: Przepraszam za moje zachowanie. Poniosło mnie gdy go zobaczyłem.
Meg: Nie ma za co. Więc to był jeden z twojego straego gangu. Tak ?
H: Tak, było nas 5. Wtym Niall, ja i Zayn. Kojarzysz go co nie?
Meg: Tak. Chodzi do naszej szkoły.
H: Nom. Jeszcze w tym gangu jest Louis i Liam. Teraz nie będzie za dobrze, bo skoro Niall tu jest, to reszta też, on im wszytsko powie. Wtedy oni będą robić wszystko abym był znów w ich gangu, ja się nie zgodzę, i ponieważ Niall widział ciebie ze mną to zaczną cię prześladywać. Przeprszam, że musisz to przeżywać ze mną.
Meg: Przestań, to nie jest twoja wina, nic mi,ani tobie się nie stanie, zobaczysz.
H: Napewno?
Meg: Napewno.
I wtym momencie podeszliśmy pod mój dom i Hazz mnie przytulił.
Meg: To dzisiaj już chyba nici z nauki.
H: No tak. Więc co jutro się spotkamy i to robimy ?
Meg: Okey.A może chcesz żeby mój tata cię odwiózł ??
H: Nie trezba , blisko miszkam. Pa!
Meg: Pa.
Odwróciłam się i kiedy miałam wchodzićz Harry złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
H: Przyjade jutro po ciebie o 7.40 .
Meg: Okey. Pa !
Puścił mi oczko i poszedł ,a ja weszłam do domu, gdzie czekali na mnie Kelly i tata.
T: Gdzieś ty była ??
Meg: Na zakupach.
Kel: Z tym z którym się przytulałaś przed chwilą ?
Meg: Nom,coś w tym złego.
T: Jest 23 !!!
Meg: Dobra super. Ide spać. Narka.
Jakoś źle się czuuję, coś się ze mną dzieje , jeszcze nigdy nie była taka w stosunku do nnich, ale trudno. Poszłam do pokoju po bielizne i koszzule nocną i weszłam do łazienki. Wziełam szybki oźeźwiający prysznic. Po wyjściu, wysuszylam włosy, ubrałam się i umyłam zęby i byłam gotowa do snu. Połozyłam się. Ale jjestem mądra, nie mamy z Harrym numeru- pomyślłam, po czym odleciałam do kraiy Morfeusza.
*Rano*
Kolejny dzień, tym razem lepiej się zacznie, bo Harry po mnie przyjedzie. Na samą tą myśl uśmiechnęłam się, ale z moich przemyśleń wyrwała nmie Kelly.
Kel: I co się szczerzysz ?
Meg; A gówno cię to obchodzi ?
Kel: Dobra, spierdalaj. Ide do szkoły.
Aha , to dziwne jest dopiero 7.00 a ona już wychodzi? Przynajmniej nie będzie jechać ze mną i Hazzą. Ubrałam się w to:
Poszłam, do łazienki gdzie zrobiłam taki makijaż :
a włosy rozczesałam, i zostawiłam rozpuszczony, gdy wyszłam z lazienki, schowaalam do torby wszytskie potrzbne rzeczy. Gdy bbyłam gotowa spojrzałam na zegarek . 7.30. Okey, zeszłam na dół i napiłam się soku. Poszład do przedpokoju gdzie założyłam buty i szalik dla ozdoby. Po chwili wszedł tata.
T: Dziś odrazu po lekcjach masz wrócić do domu. Rozumiemy się?
Meg: Taa jasne.
Wyszłam przed dom i czekałam aż przyjedzie Hazz. Nie czekałam długo i podjechał biały Jaguar (samochód) :
Podeszłam do samochodu, zktórego wysiadł Styles. Ubrany tak:
H: Witaj Megan.
Meg: Hej, hahah nie mów tak śmiesznie, mów normalnie. A do mnie mów Meg .
H: Okey. Jedziemy Meg?
Meg: Jasne.
Harry otworzył mi drzwi, po czym je zamknął jak wsiadłam i zwinnie wsiadł po drugiej stronie. Po drodze ciągle gadaliśmy, śmialiśmy sie i śpiewaliśmy piosenki z radia. Po kilku minutach wjechaliśmy na szkolny parking. Wszytskie oczy skierowały się na nasz samochód.
Meg: Jakoś tak dziwnie jak wszyscy się na nas gapią.
H: Bardzo, nigdy nie byłem w centrum zainteresowania.
Po zaprkowaniu, Harry szybciej niż ja otworzył mi drzwi i pomógł mi wysiąść, zamknął samocód i ruszyliśmy w stronę wejśćia.
Meg: Jakoś się boję.
H: czego ?
Meg: wszystkiego.a zwłaszcza wszytskich dziewczyn, że mi cię odbiorą, ty jesteś moim przyjacielem !
H: Nikt mi cię ni odbierze. - powiedział, po czym złapał mnie za rękę
CDN










