środa, 27 listopada 2013

                                           Rozdział 1

*Oczami Megan*
Obudził mnie budzik. 7.00. Dobra wstaje, do szkoły mam na 8.00. Pobiegłam szybko obudzić Kelly.
-Kelly! Kelly! Wstawaj! Spóźnimy się!- Krzyczałam
-No dobra już wstaję. Tylko nie krzycz już.- wyszeptała Kelly
-Ok... Będę czekać na dole- powiedziałam i wróciłam do pokoju
 Szybkim krokiem ruszyłam do szafy i wyciągnęłam pierwsze lepsze ciuchy:






















Poszłam do łazienki gdzie się ubrałam i nałożyłam lekki makijaż. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Wróciłam do pokoju, zgarnęłam torbę i wrzuciłam do niej wszystkie potrzebne rzeczy min. telefon i portfel. Zeszłam na dół. Nie było nikogo. Poszłam do kuchni, tam także pustki. na stole była karteczka. Podeszłam i przeczytałam:
                            
                             Dziewczynki, musiałem wcześniej wyjść do 
                      pracy. Śniadanie macie w lodówce. 
                                                                                   Buziaki, Tata :*

Otworzyłam lodówkę i od razu zauważyłam kanapki. Popatrzyłam na zegarek. Kurwa 7.45.
-Kurwa Kelly pośpiesz się!!!!- Wrzasnęłam 
-Już idę. Nie bulwersuj się.- odpowiedziała spokojnie Kell
Zapakowałam śniadanie, bo nie zdążyły byśmy do szkoły. Schowałam mój posiłek do torby i ruszyłam w stronę przedpokoju. Założyłyśmy buty i biegiem  ruszyłyśmy na przystanek. Kiedy doszłyśmy przyjechał autobus. Wsiadłyśmy i zajęłyśmy miejsca. Do szkoły z domu na piechotę miałyśmy 15 minut, a autobusem 7. Dzisiaj jak na Londyn było dość ciepło, chociaż pochmurnie. Wreszcie nasz przystanek. Wybiegłyśmy z autobusu i popędziłyśmy do szkoły. Weszłyśmy równo z dzwonkiem. Poszłyśmy szybko do szafki gdzie wzięłyśmy potrzebne książki. 1 lekcja to fizyka. Nie przepadłam za nią i nie umiałam jej za dobrze. Fajnie że pani się spóźniła i nie zauważył, że my też.
-Dobrze dzieci, zajmijcie miejsca- zaczęła.- A więc na początek powiem wam o projekcie, który będziecie robić parami...- paplała i paplała,a ja nie słuchałam. Usłyszałam tylko.- A ty Megan będziesz z... Marcellem.- dokończyła. A ja się ze smuciłam, ale za razem byłam szczęśliwa. Bo muszę robić z Marcellem, kujonem nad kujonami. Ale za to on odwali całą robotę za mnie.
-Ymm... ok- powiedziałam. 
Lekcja minęła szybko. Poszłam pod następną klasę, od matmy, gdyż była teraz matma. Usiadłam na podłodze, a po chwili dosiadł się... Marcell.
-Cz-cześć- powiedział niepewnie.
-Cześć. Coś chcesz?- zapytałam przyjacielsko.
-Chciałem zapytać co z tym projektem na fizykę.- powiedział
-Ymm... nwm... możemy się dzisiaj u mnie spotkać?- spytałam
-Ok... będę o 17. 17 ci pasuje?- tym razem on spytał.
-Jasne. Tu masz adres.- podałam mu karteczkę z  adresem.
-Dzięki. To do zobaczenia- wstał i odszedł.
Marcell może i jest spoko. Pomyślałam. Chociaż? Nwm. Dzisiaj się dowiem. 
******
Lekcje minęły szybko. Wyszłyśmy z Kell ze szkoły i ruszyłyśmy w stronę domu. Była 14. Marcell przychodzi za 3 godziny. Kelly wychodzi za 1 godzinę do Susan (koleżanka z klasy, nie ważna osoba). A tata wraca o 23. Jak zawsze.
******
Po jakiś 2 godzinach od wyjścia Kell zadzwonił dzwonek. Zbiegłam po schodach i poszłam do drzwi. Otworzyłam je. I jak się spodziewałam był tam Marcell. Ale coś mu się stało.
________________________________________________________________________

I oto pierwszy rozdział. Spróbuje dodać jutro, ale nie obiecuje. Ogólnie rozdziały będę dodawać co 1-2-3 dni.

PODOBA SIĘ? CHCESZ COŚ ZMIENIĆ? NAPISZ KOMENTARZ :****

1 KOMENTARZ = 2 ROZDZIAŁ ♥ 













         


















1 komentarz:

Anonimowy pisze...

zajebisty rozdział :D :) :P